Z iPhonem i ubezpieczycielem łatwiej po wypadku i stłuczce

Ubezpieczenia to trudny produkt… Zwłaszcza jeżeli chodzi o ich reklamowanie w social media czy na mobile, budowanie bazy fanów itp.

Trudny temat

Ciężko wzbudzić w internecie pozytywne odczucia do produktu, z którym mamy kontakt w dwóch stresujących sytuacjach:

1) musimy za niego zapłacić

2) musimy z niego skorzystać po wypadku

Jak okazuje się jednak można próbować wykorzystać ten „kolejny punkt zaczepienia” do pozytywnego kontaktu z klientem.

Asystent w trasie

Pomoc zawsze, wszędzie, o każdej porze – to obiecuje niemiecki ubezpieczyciel Zurich Gruppe Deutschland. Ważnym elementem akcji są usługi mobilne. Agencja realizująca pomysł chciała przede wszystkim powiązać praktyczne funkcje z marketingiem. Powstał „Zurich Unfallfelher” lub inaczej „Zurich Pomoc Drogowa” – aplikacja dla iPhone.

Dzięki aplikacji właściciel telefonu iPhone jest przeprowadzony przez wszystkie kluczowe w razie wypadku procedury, łącznie z pierwszą pomocą dla np. motocyklisty, kwestiami bezpieczeństwa, czy też zabezpieczeniem dowodów w razie kolizji drogowej.

W ramach tego wirtualnego asystenta zintegrowano też GPS oraz funkcje aparatu fotograficznego do gromadzenia materiałów dowodowych. Dodatkowo aplikacja posiada też pomoc w postaci formularza, służącą do gromadzenia danych wszystkich uczestników wypadków, oraz numery alarmowe wszystkich krajów UE.

To co naprawdę mnie ujęło w tym rozwiązaniu to możliwość automatycznego poinformowania ubezpieczyciela wprost z iPhone’a. Niby proste… a jednak oczywiste. W idealnym świecie widziałbym scenariusz w którym takie „wstępne zgłoszenie” wysłane z iPhone’a od razu powoduje call back z biura obsługi ubezpieczyciela. Konsultant mógłby spytać jakie są chwilowe potrzeby Ubezpieczonego (auto zastępcze, hotel itp). Oczywiście wszystko zależy od składki ;) Wspaniale by było też, gdyby w mało inwazyjny sposób aplikacja proponowała rozszerzenie pakietu OC, o AC :) i od razu dawała możliwość wypełnienia wniosku call me back.

Sukces

Twórcy aplikacji sukcesem nazywają już same 25.000 pobrań darmowej aplikacji. Stworzenie jej kosztowało 20.000 Euro. Oczywiście o tym ilu nowych klientów pozyskał dzięki aplikacji Ubezpieczyciel twórcy nie mówią.

Osobiście bardziej widzę tą akcję jako świetny strzał w celu budowania wizerunku ubezpieczyciela, lub utrwalania dobrego image w przypadku stresującej sytuacji jaką jest wypadek lub stłuczka.

Fakty

iPhone App „Zurich Unfallhelfer”

Czas trwania: wrzesień 2009 – marzec 2010

Start: 15 marca 2010

Koszt: 20.000 Euro

Wsparcie:

- baner flashowy na głównym serwisie firmowym Zurich

- landing page http://www.zurich.de/unfallelfer

- marketing szeptany, wiadomości na blogach (outsourcing)
Wyniki:

- dotychczas darmowa aplikacja została pobrana 25.000 razy

- przez 3 tygodnie aplikacja była wśród „Top Apps” w kategorii programy usługowe. Przez tydzień – na miejscu 1.

- przez 2 tygodnie aplikacja była w Apple Store w kategorii „Nowe i polecane”

W Zieltraffic kontaktuje sie z klientami, wyszukuje strategicznych partnerow i branze do zastosowania performance marketingu. Kieruje siecia marketingu afiliacyjnego Affiliando. Wykladowca technik SEM i SEO na Uczelni Lazarskiego. Dziennikarz muzyczny i pasjonat nowych mediow.

LinkedIn Google+ 

Myślenie budżetowe jest przestarzałe

„Nowy” model rozliczeniowy bazuje na tym aby zarówno klient jak i agencja SEA podążali za tym samym celem.

W ostatnim Internet World BUSINESS pojawił się dość ciekawy wywiad na temat budżetów i modeli rozliczeniowych z agencjami SEM z Prof. Berndem Skiera, którego osobę prezentowaliśmy już w naszych prezentacjach. Profesor reprezentuje kierunek E-Commerce na Uniwersytecie we Frankfurcie (www.marketing.uni-frankfurt.de). O ile nie zgadzamy się w pełni z wszystkimi tezami przedstawianymi przez Prof. Skierę, warto rzucić okiem, do czego szczerze namawiam.

„Wynagrodzenie agencji SEA zależne od efektu nie jest jeszcze popularne w Niemczech. Dlaczego?”

Prof. Skiera: „Dobre pytanie. W przeszłości agencja była opłacana w innym modelu. Otrzymywała bowiem ustalony procent od budżetu wydanego na marketing w wyszukiwarkach. Jeżeli jednak agencja otrzymuje ustalony procent, powstaje u niej pokusa wydawania co raz więcej na Google.”

A jak już wiemy z jednego ze slajdów z naszej prezentacji na Forum IAB 2009 pod tytułem „Ile wart jest Twój Bank w Internecie – czyli cała prawda o reklamie instytucji finansowych w sieci” – empiryczne badania potwierdzają: „zwiększenie całego budżetu kampanii Google nie przełoży się bezpośrednio na zwiększenie sprzedaży„.

I ten powyższy wniosek również pochodzi od Prof. Skiera i został wysnuty na podstawie konkretnych badań i obliczeń.
Oczywiście strategiczne zwiększanie stawek odpowiednich słów kluczowych i optymalizacja kampanii daje zwiększenie sprzedaży.
Nie jest to jednak stosunek 1:1. Warto też dodać że każdy scenariusz należy rozpatrywać osobno – kluczowe znaczenie mają też tutaj proces sprzedaży online, siła marki, jakość i konkurencyjność sprzedawanego produktu / usługi itp.

Nasuwa się pytanie – dlaczego czysty model performance rozliczania kampanii Google nie jest jeszcze popularny w Polsce? Na szybko przychodzi mi do głowy kilka powodów:

- brak zaufania po stronie marketerów,

- zbyt niskie prowizje proponowane przez marketerów (to z kolei spowodowane jest faktem że LEAD z Google jest przez marketera postrzegany na równi z LEADem z marketingu afiliacyjnego czy z portalu. Co jest błędem. Wiemy bowiem wszyscy jak bardzo jakościowo LEAD z Google wygrywa z LEADami z portali),

- brak technicznego zaplecza po stronie marketerów – problemy z identyfikacją pochodzenia leadów z konkretnych kanałów,

- brak wiary marketerów w olbrzymi sprzedażowy potencjał Google przy odpowiednio optymalizowanej kampanii. No bo jakie inne źródło sprzedaży online w krótkim czasie da nam wysokiej jakości leady lub sale-e w dużych ilościach?

- brak świadomości po stronie marketerów że kampanię sprzedażową w Google rozliczaną z agencją tylko za efekt można sobie „wrzucić” w koszty Sprzedaży a nie Marketingu ;) co otwiera marketerom zupełnie nowe możliwości (przez duże „M”).

Polecam obserwowanie prac naukowych Profesora Skiera i odważne patrzenie na nowe modele rozliczeń z agencjami marketingu w Google.

W Zieltraffic kontaktuje sie z klientami, wyszukuje strategicznych partnerow i branze do zastosowania performance marketingu. Kieruje siecia marketingu afiliacyjnego Affiliando. Wykladowca technik SEM i SEO na Uczelni Lazarskiego. Dziennikarz muzyczny i pasjonat nowych mediow.

LinkedIn Google+ 

Nadal mało trafficu mobilnego

Jeden z dziesięciu użytkowników telefonów komórkowych korzysta z telefonu do transakcji. Użytkownicy grupy Mobile Commerce to głównie osoby w wieku od 18 do 34 lat. W tej grupie wiekowej gotowość do zakupu leży na poziomie 21 procent. Tak fakty przedstawił „Mobile Consumer Briefing” stworzony przez Mobile Marketing Association razem z Lightspeed Research.

Na pierwszy miejscu – oczywiście treści w postaci dzwonków i Apps.

Z kolei ocena firmy Etracker pokazuje że mobilna sieć powoli się przebija. Udział trafficu z urządzeń mobilnych w całym ruchu klientów Etracker (10.000 klientów) wynosił w kwietniu 2010 1,14%. W maju 2009 ten udział wynosił tylko 0,36% Jednak użytkownicy klasycznych stron internetowych konwertują lepiej. Ich współczynnik konwersji wynosił 0,69% – czyli ponad dwa razy więcej niż w przypadku użytkowników mobilnych.

Dodam na końcu że doświadczenie naszej agencji również podpowiada że konwersja do wypełnionych formularzy z reklam na urządzeniach mobilnych obecnie jest bardzo słaba.

W Zieltraffic kontaktuje sie z klientami, wyszukuje strategicznych partnerow i branze do zastosowania performance marketingu. Kieruje siecia marketingu afiliacyjnego Affiliando. Wykladowca technik SEM i SEO na Uczelni Lazarskiego. Dziennikarz muzyczny i pasjonat nowych mediow.

LinkedIn Google+ 

Co dalej po clicku?

Poniżej prezentujemy wyniki ciekawego badania przeprowadzonego przez Bloofusion. Celem było sprawdzenie jak duży potencjał drzemie jeszcze w optymalizacji słów kluczowych, tekstów reklamowych i stron landing page w ramach kampanii sprzedażowych w Google AdWords.

Na potrzeby badania prześwietlono ponad 1.000 reklam AdWords i stron docelowych. Używane słowa kluczowe i frazy to głównie słowa powiązane z produktami i grupami produktowymi. W tym 50 % stanowiły słowa generyczne, a 50 % kombinacje zawierające nazwy marek.

Na potrzeby analizy rozróżnione zostały grupy Big Player i Small Player. Big Player to głównie duże sklepy wysyłkowe. Small Player to mało znane marki.

Poniższa grafika przedstawia podsumowanie strat które miały miejsce na poszczególnych etapach wędrówki użytkownika w ramach kampanii. Przykładowo wielkość „-42%” pomiędzy polami „słowo kluczowe” i „reklama” oznacza że reklama i słowo kluczowe nie były dopasowane do siebie w 42%.

Badanie pokazało dużą przepaść w stratach pomiędzy dużymi graczami a małymi podmiotami. Te mniejsze firmy nie kładą odpowiedniego nacisku i uwagi na stały management i rozwój kampanii w Google AdWords jak i na jej optymalizację.

Wnioski

- W optymalizacji kampanii SEM istnieje jeszcze olbrzymi potencjał – zarówno na poziomie kampanii, jak i w samych stronach landing page i całych stronach.
- Postępująca profesjonalizacja kampanii powinna być celem samym w sobie dla wszystkich biorących w niej udział, wszyscy bowiem odniosą z niej korzyści.

* Użytkownicy wyszukiwarki otrzymają bardziej trafne wyniki.
* Reklamodawcy zmniejszą straty i zwiększą ROI.
* Wyszukiwarki utrzymają lub zwiększą atrakcyjność swoich reklam.

Więcej o analizie Bloofusion

Bloofusion

W Zieltraffic kontaktuje sie z klientami, wyszukuje strategicznych partnerow i branze do zastosowania performance marketingu. Kieruje siecia marketingu afiliacyjnego Affiliando. Wykladowca technik SEM i SEO na Uczelni Lazarskiego. Dziennikarz muzyczny i pasjonat nowych mediow.

LinkedIn Google+ 

Pułapki social marketingu

W lipcowym numerze miesięcznika PRESS poproszono nas o komentarz do dobrych i złych praktyk w Social Media Marketing. Istotę problemów oddał w krótkim komentarzu Marcin Kowalik.

Standardowym problemem który obserwuję bardzo często jest ignorowanie inteligencji użytkowników social media zgromadzonych wokół danej marki. Instytucja czy firma, pojawia się w mediach społecznościowych, co już jest sukcesem samym w sobie. W bólach rodzi się strategia mówiąca co dalej komunikować.

Jeżeli już nawet koncepcja jest dostosowana do realiów i mechanizmów social media i nie jest sztywnym komunikatem prasowym, zapomina się że odbiorcy komunikatu też mają głos. Usuwanie komentarzy czy odpowiedzi nasycone negatywnymi emocjami to niestety nadal częste zdarzenia.

Z drugiej strony widzę problem „zachłyśnięcia się” marketingiem w social media. W tym przypadku 99% komunikatów danego brandu to próba sprzedania na siłę produktu, a nie budowania „miłości” do marki i zaangażowania użytkowników. Spróbujmy patrzeć na ten kanał bardziej perspektywicznie. Nasi Fani będą wtedy bardziej lojalni.

Są też jednak dobre akcje i przykłady. Na case study godny naśladowania w polskiej branży finansowej jednak nadal czekamy…

W Zieltraffic kontaktuje sie z klientami, wyszukuje strategicznych partnerow i branze do zastosowania performance marketingu. Kieruje siecia marketingu afiliacyjnego Affiliando. Wykladowca technik SEM i SEO na Uczelni Lazarskiego. Dziennikarz muzyczny i pasjonat nowych mediow.

LinkedIn Google+ 

Powered by WordPress with GimpStyle Theme design by Horacio Bella.
SEM o poranku.pl Entries and comments feeds. Valid XHTML and CSS.